Dzisiejszy temat jest trochę mniej koński, albowiem powiem co nieco o II Wojnie Światowej. Nie będę dłużej o tym opowiadać, gdyż zakładam iż każdy z Was zna te historie.
Dzisiejszy dzień jest dla mnie dość specjalny, gdyż po pierwsze - pisałam jeden bardzo ważny sprawdzian, a po drugie - poszłam ze szkołą na film "Sierpniowe niebo: 63 dni chwały". Pewnie już nieraz słyszeliście o tym filmie i podejrzewam, że może to Was nieco wkurzać, ale o przodkach trzeba pamiętać.
Gdy dzisiaj rozmawiałam z koleżanką o tym i zdziwiłam się, gdy mi powiedziała, że nie ma ochoty iść na ten film. Zapytałam się więc, dlaczego. Odpowiedź była szokująca. Nie będę o niej pisać, bo nie chcę opowiadać o rodzinie mojej koleżanki bez jej zgody. Ale nawet jej pradziadek to ważna osoba w naszej historii.
Powiem szczerze, że mój pradziadek co prawda nie brał udziału w powstaniu, ale za to walczył w czasie II Wojny jako ułan, podobnie jak inni moi pradziadkowie (choć oni już ułanami to nie byli). Wiem więc, co czuła.
Czasem myślę o moich przodkach.Często zastanawiam się, dlaczego panikuję w takich banalnych sytuacjach, kiedy oni byli jakoś w stanie przetrwać II Wojnę Światową i komunę.
Polecam Wam tę piosenkę. Została napisana specjalnie do tego filmu i jest naprawdę niezła i z sensem.
Pozdrawiam
horsefan