To blog opowiada o mojej końskiej pasji. Piszę tu o koniach i jeździectwie, mojej wielkiej miłości, o figurkach koni, które zbieram, marki Schleich-S... niemal o wszystkim, co jest związane z końmi.
Zapraszam do czytania!

poniedziałek, 9 września 2013

Pinata na Howrse powraca!

Cześć Wszystkim!

Ach, jak dawno nie było piniaty (czy tam pinaty) na Howrse.pl... Pamiętam, jak zalogowałam się po raz pierwszy na tę grę - wtedy to ona była. A tak się złożyło, że weszłam dziś na Howrse i okazało się, iż nasza kochana piniata powróciła! Tak! (Tym, którzy nie wiedzą o co chodzi powiem, że to tak jakby raz na jakiś czas uderzać w taką meksykańską piniatę z cukierkami, tylko że zamiast uderzeń są kliknięcia, a zamiast cukierków - różne przedmioty).
Jak otworzyć piniatę:
  • Dzięki kliknięciom (1 raz na dzień)
  • Prosząc znajomych o kliknięcie
  • Wykonując zadania
  • Otwierając Rogi Obfitości (ilość punktów jest zależna od trudności piniaty) 
A gdy otworzymy je wszystkie dwadzieścia, łącznie z tą największą, wygramy nowego, boskiego konia wiatru - Euronotosa.



File:Euronotos.png
Euronotos

Powyżej zamieszczam Wam zdjęcie tego nowego konia na Howrse. Źródło znajdziecie tu.
Życzę Wam fajnej zabawy w nowym konkursie i trzymajcie się mocno:)

Pozdrawiam

horsefan

piątek, 6 września 2013

Sześć końskich zmysłów cz. 3

Hej Kochani!

Tak, oto wielki (a może nie taki wielki) powrót horsefana!
Ostatnie posty albo są z wakacji, albo są o sprawach typowo organizacyjnych, ale na szczęście udało mi się znaleźć odrobinę czasu, żeby Wam opisać kolejny koński zmysł - węch.
 

Konie i inne koniowate mają dobry węch, choć nie są takimi tropicielami, jak na przykład psy i wilki.
Za pomocą tego zmysłu również rozpoznają się się nawzajem, czy to na pastwisku, czy okólniku. Obwąchując odchody, koń rozpoznaje, czy zrobił je ogier, klacz lub wałach. Czasem konie nie chcą pić wody lub jeść paszy, właśnie z powodu zapachu, który może być obcy dla zwierzęcia lub wręcz podejrzany. Szczególnie wrażliwe konie rzadko korzystają poideł i żłobów innych koni!
Parę razy w życiu widziałam konia podnoszącego szyję, z rozdętym nozdrzami. Jest to znak, iż zwierzę wyczuło jakiś charakterystyczny zapach, np.: młody ogier wywęszył klacz w rui.
Taki ogier-Romeo używa do tego organu Jacobiego, który (jak podejrzewają naukowcy) ludzie stracili w trakcie ewolucji, choć ja nie jestem tego zwolenniczką.

Tym, którzy mają lub będą mieli konie, pragnę dać pewną wskazówkę. Koń zapamiętuje danego człowieka w większości po zapachu. Może z tego wywnioskować, czy w danej chwili człowiek jest zdenerwowany (czy wytwarza hormon stresu) czy spokojny.
Na przykład gdy jestem zestresowana, koń na którym jadę wie to i myśli, że jestem niedoświadczona i prawdopodobnie także stwierdzić, że może sobie do woli strzelać fochy, więc początkującym jeźdźcom radzę uważać i chociaż odrobinę nie dawać po sobie znać swojego niedoświadczenia, zrelaksujcie się, zwłaszcza jeśli jest obok Was dobry instruktor, który ma wszystko pod kontrolą:)

I takim oto miłym akcentem kończę dzisiejszy post.

Pozdrawiam

horsefan

czwartek, 5 września 2013

Nowy rok szkolny

Cześć, drodzy Czytelnicy!

Jak pewnie przeważająca większość z Was jestem jeszcze uczennicą. Wiem, że rok szkolny zaczął się w poniedziałek, a dziś jest czwartek, ale niestety z tego właśnie powodu, jakim jest szkoła, muszę Was ostrzec, że posty będą się pojawiać znacznie rzadziej, niż zwykle. Z resztą to będzie zależało od mojego czasu i weny, więc będą pewne okresy, kiedy będę pisać, a innym razem ich mniej albo wcale.
Post o Szkocji jest w przygotowaniu, zdjęcia zostały ściągnięte na laptopa (zostało mi tylko ich uporządkowanie i ustawienie w odpowiedniej pozycji). Co więcej? A może podpowiecie mi coś? Co sami dodalibyście do mojego bloga? Odpowiedzi napiszcie w komentarzach.

Pozdrawia Was

horsefan

wtorek, 27 sierpnia 2013

Sorry...

Hej Wszystkim!

Zapewne jak się domyślacie po tytule posta, chcę Was przeprosić za długą nieobecność na blogu. Po prostu, pojechałam na obóz chrześcijański i nie mogłam stamtąd pisać. Istnieje możliwość, iż kolejny post będzie napisany z Krakowa, do którego się dzisiaj wybieram.
Wiem, że dość długo czekacie na post o Szkocji, ale wakacje mam niezwykle zabiegane, więc najpewniej napiszę o tym kraju w nowym roku szkolnym.
Co jeszcze mogę Wam powiedzieć? Hmmmm... Mam poza tym dość długą listę postów "do napisania" (łącznie z tym o Szkocji), mam tylko nadzieję, że uda mi się je wszystkie wstawić.

Pozdrawiam Was i życzę miłego, ostatniego tygodnia wakacji:)

horsefan

wtorek, 6 sierpnia 2013

Heartland tom 1 - Powroty

Hej Wszystkim!

Dokładnie wczoraj wróciłam z pleneru artystycznego w Ponikwie, w naszych pięknych Sudetach, jakieś pięć kilometrów od granicy z Czechami. Strona miejscowości: www.ponikwa.pl. Ale nie o tym jest dzisiejszy post.
Bardzo lubię czytać książki, zwłaszcza w wakacje.

Jak znalazłam Heartland

Kiedyś za pośrednictwem koleżanek dowiedziałam się, że istnieje seria o nazwie Heartland, autorstwa Lauren Brooke, ale niespecjalnie się nią interesowałam. Aż do pewnego lipcowego dnia br, kiedy to z mamą poszłyśmy na zakupy. Właśnie mijałyśmy Empik i mama się mnie zapytała: "Może wejdziemy do Empiku i zobaczymy jakieś książki?". Odparłam: "Czemu nie." i weszłyśmy. Od razu udałam się na półkę z literaturą młodzieżową i zaczęłam przeszukiwać sterty książek. Rozglądam się, patrzę... a tam leży sobie Heartland. Od razu wzięłam dwie części w jednym - Powroty i Po burzy.
I tak właśnie zaczęła się moja "przygoda" z tą końską książką. 
Moja książka jest nieco inna, ale... pal licho
Tom 1 - plot

Cała opowieść zaczyna się dość niewinnie. Czternastoletnia Amy Fleming wraca po szkole do domu, a właściwie centrum terapii koni bardzo doświadczonych psychicznie, prowadzone przez jej mamę, Marion. Jeszcze tego samego dnia do dziewczyny przychodzi przyjaciółka Soraya i obie wybierają się na przejażdżkę konną. Najpierw odwiedzają pewną staruszkę z sąsiedztwa - panią Bell, właścicielkę miłego kucyka szetlandzkiego imieniem Kacperek, który później będzie miał dość ważną rolę w powieści.
W okolicy ośrodka mamy Amy żył ktoś jeszcze. Państwo Mallenowie byli (jak się okazało) nielegalnymi właścicielami wielu zwierząt domowych, min.: pięknego, gniadego ogiera, którego Amy pragnęła ujrzeć w nadziei, że policja jeszcze nie kazała się przeprowadzić jego właścicielom i nie zabrali zwierząt. Gdy docierają na miejsce, nie znajdują tam ani Mallenów, ani zwierząt, z wyjątkiem gniadego konia, zamkniętego bez wody i jedzenia.
Przyjaciółki odjechały do Heartlandu (to nazwa ośrodka), Soraya poszła do domu i zaczęła się wielka burza. Amy namawiała swoją mamę, by wzięły zwierzę z jego więzienia. Marion z początku się nie zgadzała, ale niedługo dała się namówić na to przedsięwzięcie.
Wkrótce obie dotarły na miejsce, zabrały konia, ale niestety - w drodze powrotnej pewne wydarzenie na zawsze zmieniło życie Amy i mieszkańców Heartlandu.
Dziewczyna budzi się po ośmiu dniach w szpitalu. Nigdzie nie widzi mamy, tylko starszą siostrę Lou, pracującą w banku w Nowym Jorku i dziadka. Okazuje się, że Marion Fleming zginęła. Amy wpada w szok psychiczny.
Na domiar złego kilka dni później okazuje się, iż listonosz znalazł panią Bell martwą w jej domu, a Kacperka - zamkniętego z odrobiną wody. Kucyk wkrótce trafia do ośrodka, w bardzo ciężkim stanie. Czy Amy zdoła mu pomóc, zwłaszcza gdy pomiędzy nią a Lou jest ostry konflikt? Czy siostrom, wraz z pomocą kilku osób uda się utrzymać Heartland? Jeśli chcecie się dowiedzieć, koniecznie przeczytajcie tę książkę!

Moja opinia

To naprawdę piękna, wzruszająca książka. Gdy doszłam do momentu o śmierci mamy Amy, czułam, że przeżywam to razem z bohaterką. Ta opowieść działa na ludzkie nerwy, każe nam się zastanowić, czy wszystko w naszym życiu jest naprawdę takie złe, czy my tylko tak myślimy. Na przykład Kacperek - został zabrany swojej mamie jako źrebak i nie miał nikogo poza panią Bell, która się nad nim zlitowała na targu. Gdy umarła, świat się dla niego zawalił. Nie chciał walczyć z chorobą. Ale mała iskierka nadziei pomogła mu na nowo rozbłysnąć i żyć, a więc ta książka opowiada także o nie poddawaniu się i walce z przeciwnościami losu.

Mam nadzieję, że dzisiejszy post się Wam podobał.

Wasza

horsefan

piątek, 26 lipca 2013

Po powrocie

Cześć Kochani!

Dziś nic o koniach, gdyż wczoraj rano o godzinie dziesiątej wróciłam do domu, a zdjęcia i materiał na post o Szkocji są jeszcze nie przygotowane. Chciałam tak po prostu coś Wam napisać, byście wiedzieli, że bloga nie porzucam:)
Świetnie się bawiłam, a co u Was? Pojechaliście gdzieś?

Napiszcie w komentarzach

horsefan

wtorek, 9 lipca 2013

Sześć końskich zmysłów cz.2

Cześć Wszystkim!

Dziś stwierdziłam, że od poprzedniego posta o zmysłach minął około miesiąc (zobacz: Sześć końskich zmysłów cz. 1) i postanowiłam to kontynuować.

W tym poście poznamy słuch konia. To bardzo ważny zmysł, albowiem pozwala zwierzęciu penetrować wszystko, co się wokół niego dzieje. Może ktoś z Was widział kiedyś, jak uszy konia się ruszają w te i we wte, prawie jak radary lub coś w tym rodzaju. Pamiętajcie, że te zwierzęta mają znacznie lepszy słuch od ludzi, ale przez to także bardziej wrażliwy, dlatego radzę, by nigdy nie krzyczeć na konia. To go boli i stresuje, a w dodatku osoba drąca się na zwierzę wygląda... śmiesznie. Konie bardzo lubią, gdy się przemawia do nich łagodnie, najlepiej głaszcząc je.
Wykorzystując dobry słuch tych zwierząt można je nauczyć kilku prostych "sztuk" do jazdy. Głos może również wspomagać pomoce jeździeckie, takie jak lejce.



Ustawienie końskich uszu nie tylko zależy od tego, czego słucha, ale też od nastroju. Doświadczony koniarz może z czegoś takiego wiele wyczytać. Podam Wam kilka przykładów:
  • uszy skierowane do przodu oznaczają życzliwe zainteresowanie, 
  • podniesiona głowa, nastawione uszy i stanie nieruchomo znaczy, że zwierzę usłyszało coś niepokojącego - w takiej sytuacji koń może to uznać za coś niewartego uwagi, bądź pomyśleć odwrotnie i pogalopować sobie ładnych parę metrów, więc radzę się przygotować na taką sytuację (chociaż mentalnie) i mówić do zwierzaka spokojnym, opanowanym głosem, 
  • tulenie uszu oznacza głównie ostrzeżenie, 
  • gdy uszy przylegają do karku, a koń robi "groźną minę", to lepiej mieć się na baczności, 
  • przyjacielsko nastawiony, zrelaksowany koń zazwyczaj lekko kieruje uszy do tyłu, nasłuchując dźwięków z tyłu, byłby więc zdziwiony, gdyby człowiek podchodził do niego z obawą. 

To tyle na dziś, mam nadzieję, że coś Wam przekazałam, COŚ, co może się Wam kiedyś przydać.

horsefan